surfowanie w internecie

Za wolnością słowa i prawami autorskimi

Właśnie tak zagłosowało 348 eurodeputowanych, którzy przyjęli nową dyrektywę o ochronie praw autorskich w Internecie. Wokół niej narosło sporo kontrowersji i jeszcze więcej fake newsów. Zarzucano jej atak na prawo użytkowników globalnej sieci do wyrażania swoich opinii, faktyczną likwidację internetowych memów, a nawet cenzurę. Co jednak w rzeczywistości zawiera dyskusyjna dyrektywa. Prześledźmy ja krok po kroku.

 

Wzmocnienie pozycji negocjacyjnej

Jedną z przyczyn leżących u podstaw trwającej od 2016 roku debaty o przyjętych właśnie przepisach była konieczność stworzenia narzędzia, które mogłoby pozytywnie służyć twórcom, podczas negocjacji z internetowymi gigantami, takimi jak na przykład YouTube, Google News czy Facebook. Ma ono zapewnić, że prawa i obowiązki powiązane z prawami autorskimi twórców, będą stosowane także w sieci.

Tym samym dyrektywa dotyczy przede wszystkim muzyków, autorów scenariuszy i wydawców wiadomości, którzy będą mieli szansę na wynegocjowanie lepszych umów o wynagrodzenie za korzystanie z tych utworów, które dostępne są na platformach internetowych. Aby tego dokonać Parlament Europejski przyjął generalna zasadę odpowiedzialności tychże platform za treści zawarte na ich stronach internetowych, a także przyznał wydawcom wiadomości uprawnienie do negocjowania umów w imieniu swoich dziennikarzy, w tym zakresie, w jakim umowy te dotyczą newsów wykorzystywanych przez agregatory wiadomości.

Przyrównując nowe przepisy do tych obowiązujących obecnie należy przede wszystkim zauważyć, iż dziś firmy internetowe nie ponoszą odpowiedzialności za zamieszczane na ich stronach treści, a tym samym, nie mają one żadnej motywacji do szerokiego stosowania uczciwych umów licencyjnych zawieranych z podmiotami praw autorskich. W obecnym stanie prawnym firmy te są bowiem zobowiązane jedynie do usuwania treści naruszających prawo i to na wyraźny wniosek twórcy. Kiedy wspomniane firmy uda nam się obciążyć odpowiedzialnością, posiadacze praw zyskają możliwość uczciwego negocjowania umów licencyjnych i uzyskania sprawiedliwego wynagrodzenia za wykorzystanie ich utworów w formie cyfrowej. Co więcej, pod rządami nowego prawa, twórcy będę mogli domagać się dodatkowego wynagrodzenia od tych dystrybutorów, których korzyści z dysponowania ich prawami były niewspółmiernie wysokie do wynagrodzenia uzgodnionego z autorem.

Troska o wolność słowa

Pomimo pojawiających się w przestrzeni publicznej obaw o stan wolności słowa, przyjęta przez Parlament Europejski dyrektywa nie ma na celu ani jego ograniczenia, ani tym bardziej naruszenia. Gwarantują to zarówno generalne przepisy przyjętego prawa, jak i liczne szczegółowe zabezpieczenia. Wśród nich za dwa najważniejsze zapisy uchodzi wyłączenie z zakresu dyrektywy niektórych materiałów (np. memów i GIF`ów) oraz zgoda na swobodne udostępnianie tych hiperłączy do artykułów informacyjnych, którym towarzyszą „pojedyncze słowa lub bardzo krótkie fragmenty”.

Wyraźne wyłączenie udostępniania fragmentów artykułów prasowych z zakresu obowiązywania unijnej dyrektywy powoduje, że każdy użytkownik globalnej sieci będzie mógł kontynuować tego typu działania. Jednocześnie jednak dyrektywa zawiera zapisy, dzięki którym możliwe będzie zapobieganie nadużywaniu wskazanego prawa (np. przez agregatory wiadomości). Z kolei memów i GIF`ów dotyczy inne zastosowane w przepisach wyłączenie, czyli prawo zamieszczenia w sieci chronionych utworów w celu ich cytowania, krytyki, przeglądu, karykatury, parodii lub pastiszu.

 

Dalsze wyłączenia i wyjątki

Poza wskazanymi powyżej włączeniami w nowych przepisach Parlament Europejski zatroszczył się także o interesy niekomercyjnych encyklopedii internetowych (takich, jak Wikipedia) oraz platform oprogramowania typu „open source”, które na mocy dyrektywy automatycznie nie podlegają wprowadzonym restrykcjom. Co więcej, platformy nowopowstałe podlegać będą przepisom w łagodniejszej formie niż te działające dłużej.

W tym zakresie warto wspomnieć także o tym, że eurodeputowani w przyjętej dyrektywie wyraźnie zaznaczyli, iż ograniczenia wynikające z praw autorskich nie mają zastosowania do treści wykorzystywanych do nauczania lub ilustracji. Dzięki czemu europejscy naukowcy będą mogli łatwiej wykorzystywać chronione materiały do badań prowadzonych za pomocą eksploracji tekstu i danych. Dyrektywa zezwala również na bezpłatne wykorzystywanie materiałów chronionych prawem autorskim w celu ochrony dziedzictwa kulturowego.

 

Kolejne kroki

Po przyjęciu dyrektywy przez Parlament Europejski zakończyła się unijna część procesu legislacyjnego, a nowe prawo trafiło do państw członkowskich. Po jego zatwierdzeniu przepisy zostaną opublikowane w dzienniku urzędowym, a następnie wejdą w życie. Później każdy z krajów będzie miał dwa lata na odpowiednie wdrożenie przepisów.

Na zakończenie chcemy podkreślić, że choć dyrektywa o prawach autorskich w Internecie wciąż ma wielu zagorzałych przeciwników, jej nadrzędny cel powinien być doceniony przez wszystkich. Jeśli ktoś uważa inaczej, proponujemy postawić się na chwilę na miejscy tych twórców, którzy poświęcają swój czas i talent na tworzenie treści, które następnie są nieodpłatnie udostępniane przez nieuprawnione podmioty. My takie działanie popieramy. Wy swoje zdanie możecie wyrazić już 26 maja br., głosując w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego – www.tymrazemglosuje.pl.

 

 

Publikacja współfinansowana ze środków UE.